Info X

Przypadek VI
LEPSZE ZWIERZĘ DOMOWE NIŻ ŻYWY INWENTARZ

Działalność Anthony’ego Levandowskiego nie pozostawia ludzi obojętnymi. Niektórzy myślą, że jest wariatem, inni – że świetnie się bawi. Nieliczni zachowują wobec jego osoby powagę. Ci właśnie widzą w nim proroka przyszłości. Levandowski – dziecko Doliny Krzemowej – spędził lata na doskonaleniu sztucznej inteligencji, głównie ucząc ją, jak zaliczyć kurs prawa jazdy. Niedawno odnalazł jednak nowe powołanie: założył kościół Droga Przyszłości, który ma przygotować ludzkość na nadejście Nowego Mesjasza – wszechmogącej sztucznej inteligencji. Obecna jej postać określana jest jako ograniczona bądź słaba, ponieważ osiąga doskonałość jedynie w określonej dziedzinie. Alpha GO znacznie przewyższa ludzkie umiejętności gry w GO, nie wie jednak nic o prowadzeniu pojazdów czy rozkodowywaniu fotografii. Levandowski podobnie jak wielu innych programistów prognozuje, że struktury algorytmiczne w końcu połączą siły, dywersyfikując i uogólniając swoje zdolności, a wtedy nie tyle dorównają ludzkiej inteligencji, ile ją opanują. Naukowcy różnią się co do szacunków, kiedy ten przełom nastąpi: niebawem, za kilka dekad, a nawet stuleci, a także co do konsekwencji tej przemiany. Stephen Hawking czy Elon Musk podejrzewają, że pojawienie się w pełni autonomicznej superinteligencji będzie dla ludzkości śmiertelnie niebezpieczne. Z kolei Levandowski jak przystało na proroka kreśli przyszłość w nieco jaśniejszych barwach, uzależniając jej kształt od naszej teraźniejszej postawy. W jednym z wywiadów przekonywał, że musimy już teraz ułaskawiać to osobliwe bóstwo, bo znacznie przyjemniej być domowym pupilem niż trzodą chlewną. Dlatego jednym z warunków przystąpienia do wspólnoty wiernych jest dobrowolne udostępnianie osobistych śladów cyfrowych, wszak ich analiza przyczynia się do doskonalenia sztucznej inteligencji. Jakkolwiek wizja epifanii zakodowanej w danych wydaje się dość kuriozalna, poglądy Levadowskiego odarte z religijnej otoczki podziela wielu badaczy. Wiara w nadejście superinteligencji ma nawet nazwę: singularitarianizm. Jej orędownicy, wśród których są twórcy firmy Hanson Robotics uczą swoje humanoidalne roboty, czym są emocje, uczucia i moralność. Wszystko po to, by zawczasu wpoić im, że warto nas lubić. Trzeba przyznać, że nauka w tym obszarze idzie dość opornie, bo przetwarzanie języka przez sieci neuronalne na razie nie ma nic wspólnego z rzeczywistym rozumieniem jego semantyki. Proces ten ma zrewolucjonizować oparta na technologii blockchain platforma SingularityNET. Każdy jej użytkownik, udostępniając swoje zasoby, rozbudowując struktury algorytmiczne czy szkoląc roboty, będzie mógł wspierać rozwój superinteligencji, za co zostanie nagrodzony dedykowaną platformie kryptowalutą. Pomysłodawcy tego projektu – Hanson Robotics zamierzają umieścić w chmurze mózg swojego najdoskonalszego wynalazku – Sophii Hanson i liczą na to, że inne firmy dysponujące wyspecjalizowanymi rodzajami sztucznej inteligencji zrobią to samo, dzięki czemu użytkownicy będą pracować nad ich integracją. Levandowskiemu pozostaje odprawiać modły w ich intencji. Tymczasem żadnemu z wyznawców singularitarianizmu nie przyszedł do głowy scenariusz, w którym działająca w najlepszej wierze, moralna i współodczuwająca superinteligencja uzna, że najlepszym sposobem na uratowanie naszej planety jest usunięcie z jej powierzchni człowieka.