Info X

Przypadek V
WYDAJNE PSUCIE

3 stycznia 2009 piętnaście po osiemnastej w sieci pojawiła się tajemnicza księga rozrachunkowa. Jej początkowe zapisy potwierdzały fakt historycznego wydobycia pierwszych wirtualnych pieniędzy. Właścicielem bitcoinów był Satoshi Nakamoto, który jak się niebawem okazało, w ogóle nie istniał. Zaksięgowanej sumie towarzyszyła enigmatyczna wiadomość tekstowa: „Minister skłonny wspomóc banki po raz drugi”. W rzeczywistości był to tytuł z okładki magazynu „Time”, który tego dnia miał swoją premierę. Pewne stało się, że proces kopania pierwszej w historii kryptowaluty nie mógł rozpocząć się wcześniej. Przez kilka następnych miesięcy Nakamoto uczestniczył w implementowaniu systemu, objaśniał wątpliwości i zachęcał innych użytkowników sieci, a przede wszystkim środowisko związane z kryptografią, do współtworzenia nowej waluty. W grudniu 2010 roku, wyprzedawszy posiadane kryptomonety, Nakamoto znikł bez śladu.
3 stycznia 2018 roku wartość jednego bitcoina wynosiła 13 000 $, miesiąc wcześniej trzeba było za niego zapłacić aż 19 000 $, miesiąc później zaledwie (sic!) 7 000 $. Po dziewięciu latach istnienia pierwszą w historii ludzkości kryptowalutę zamieniono w kolejną bańkę spekulacyjną, nadmuchiwaną przez armię instrumentów pochodnych. Dziś można zarobić, nie tylko inwestując w bitcoina, ale i przewidując jego załamanie. Miało być pięknie, a wyszło jak zwykle: 1% ludzkości ochoczo powiększa zasobność swoich portfeli. Satoshi Nakamoto zapewne cieszy się jedynie z tego, że tak naprawdę nigdy nie istniał. Pożarcie bitcoina przez późny kapitalizm jest właściwie przesądzone. Jedne co wciąż może służyć 99% ludzkości to technologia, w oparciu o którą zbudowano bitcoina. Generowaną przez sieć i rozsianą po komputerach użytkowników publiczną księgę rozrachunkową tworzą połączone węzłami bloki. Każdy pojawia się w niej średnio co 10 minut i zawiera rejestr wszystkich transakcji, które zostały przeprowadzone w danym przedziale czasu. Posiadacze bitcoinów, posługując się wygenerowanymi przez algorytmy szyfrujące kluczami publicznymi (ciągiem cyfr i liter), pozostają dla reszty użytkowników anonimowi. Blockchain rejestruje jedynie historię podróży każdego pojedynczego bitcoina przez kolejne kryptoportfele. Księgi nie można oszukać, zmodyfikować czy zniszczyć, bo w przeciwieństwie do systemu bankowego, wirtualny łańcuch bloków jest instytucją kompletnie zdecentralizowaną. Co więcej każda pojedyncza transakcja, nim znajdzie się w rejestrze, przechodzi proces weryfikacji i uwierzytelniania. Polega on na rozwiązywaniu skomplikowanych równań matematycznych przez komputery współtworzące sieć. Gdy któryś znajdzie rozwiązanie, transakcja zostaje wpisana do rejestru, a zwycięzca otrzymuje nagrodę – właśnie wykopał nowego bitcoina!  Obecnie w obiegu znajduje się około 17 mln wirtualnych monet, z których każda dzieli się na kolejne 100 mln mniejszych jednostek – satoshi. Wielkie kopanie zakończy się, gdy liczba bitcoinów sięgnie 21 mln.
Zrodzona w środku kryzysu finansowego kryptowaluta miała tworzyć alternatywę dla tradycyjnych systemów transakcyjnych, w których księgę rozrachunkową prowadzą i uwierzytelniają instytucje pośredniczące, czyli banki. W technologii blockchain ich miejsce zajmuje maszyna, a raczej sieć podłączonych do systemu komputerów wszystkich posiadaczy bitcoinów. Algorytmy kryptograficzne gwarantują transparentność transakcji, zachowując anonimowość uczestniczących w niej podmiotów. Ktokolwiek stworzył Satoshiego Nakamoto, marzył o świecie pozbawionym tak kapitalistycznej spekulacji, jak i państwowej inwigilacji. Fantazja stała się mrzonką, odkąd bitcoin zaczęto wymieniać na dolary, co otworzyło wrota nie tylko pralniom pieniędzy, ale przede wszystkim światowej finansjerze. W niedługim czasie użytkownicy również odkryli, że efektywność bitcoinowych kopalni zależy od mocy obliczeniowej sprzętu. Wygranym górnikiem jest ten, kto może pozwolić sobie na większe zużycie prądu w krótszym czasie – czyli w dużej mierze ten, kto emituje do atmosfery więcej CO2. S jak Satoshi, Spekulacja i Smog, ale nie Blockchain. CDN…