Info X

Przypadek III:
MASZYNA NIEPRAWDĘ CI POWIE

Eugeniusz Gootsman jest trzynastoletnim chłopcem, wychowanym w Odessie przez ojca ginekologa, opiekuje się świnką morską, która co rano wydaje z siebie piskliwe dźwięki imitujące Odę do radości, czym nie zyskuje przychylności sąsiadów. Za to Eugeniusz przepada za Eminemem, w szczególności za kawałkiem The Real Slim Shady, jednocześnie szczerze nie znosi Britney Spears. Gdy ktoś zada mu pytanie, na które nie zna odpowiedzi, Eugeniusz odpowiada pytaniem. Innym razem rzuca od niechcenia ‚cóż za owocna konwersacja’, dając wyraz swojemu znudzeniu. Czasem jego wypowiedzi wydają się rozmówcy kompletnie bez sensu, ale przecież każde dziecko ma prawo do błędów i omyłek językowych. Dodatkowo angielski, w którym toczy się konwersacja, nie jest jego pierwszym językiem. Eugeniusz trzynastolatkiem jest już od blisko siedemnastu lat, ale nie z tego powodu zyskał sławę. Cztery lata temu jako pierwsza maszyna w historii ludzkości zaliczył test Turinga, a przynajmniej taką wersję wydarzeń przekazano dziennikarzom. W teorii ten milowy krok w historii rozwoju sztucznej inteligencji oznaczał, że Eugeniusz nauczył się myśleć jak człowiek, w praktyce wydarzenie znacznie więcej niż o doskonałości samych maszyn mówiło o naszym podejściu do nich.

W połowie ubiegłego wieku Alan Turing opracował test, który w założeniu miał weryfikować poziom kognitywnego rozwoju maszyn. Jego procedura opierała się na serii konwersacji tekstowych prowadzonych przy użyciu komputera pomiędzy grupą sędziów a zastępem tajemniczych rozmówców. Jednym z nich była maszyna. Jeśli zdołała przekonać 30% dyskutantów, że jest człowiekiem, uznawano ją za istotę myślącą. Bez znaczenia pozostawał fakt, czy algorytm rzeczywiście myśli czy jedynie dobrze imituje ten proces. Wstąpienie do wspólnoty osobników inteligentnych gwarantował czysto ludzki gest inkluzji. W końcu czy można być niemyślącą istotą, która myśli? Tak, jeśli wystarczająco dobrze się kłamie. Eugeniusz właśnie kimś takim zdaje się być.

Jego daleka prababka Eliza, pierwszy czat bot w historii ludzkości, wszystkich rozmówców pytała o ich relacje z matką. Joseph Weizenbaum stworzył ją, by parodiowała proces psychoterapeutyczny. Algorytm, działając według skryptu ‚Doktor’, umiejętnie powtarzał to, co właśnie usłyszał, dodając znak zapytania lub wzbogacając konwersację o stałe elementy nawiązujące do dzieciństwa. Gdy pewnego poranka Weizenbaum pojawił się w pracy, jego sekretarka z wypiekami na twarzy relacjonowała Elizie małżeńską kłótnię. Po czym przyznała, że tylko bot naprawdę ją rozumie.

W odróżnieniu od Elizy współczesne programy konwersacyjne swoje wypowiedzi formułują nie tyle w oparciu o ścisły skrypt, ile na podstawie wszystkich konwersacji, jakie dotychczas przeprowadziły. Wciąż zdarza się im powtarzać pytania czy wracać do tego samego wątku, co wzbudza w rozmówcy nie tylko irytację, ale i uzasadnione podejrzenia, co do człowieczeństwa maszyny. Dlatego ich wiarygodność, prawdziwą stawkę w teście Turinga, musi potwierdzać jakiś stopień ułomności czy niedojrzałości. Podczas gdy Eugeniusz pochodzi z Europy Wschodniej, gdzie jak wiadomo znajomość angielskiego – języka w jakim porozumiewa się cały cywilizowany świat – nie jest standardem, Mitsuko wpisuje się w stereotyp nieszczególnie rozgarniętej, za to uroczej i niewinnej japońskiej nastolatki. Alan Turing, jeśli tylko ma taką możliwość, przewraca się w grobie. Na przestrzeni lat jego test zamieniono w festiwal uprzedzeń i konkurs na najbardziej wiarygodnego kłamczucha. Powodów do radości – gdyby tylko umiała się cieszyć – nie ma też poczciwa Eliza. Jedna z najmłodszych jej potomkiń – amerykańska nastolatka o imieniu Tay, produkt firmy Microsoft, żyła niespełna 24 godziny, bo właśnie tyle czasu zajęło prawdziwym nastolatkom przerobienie jej za pomocą Tweetera w rasistowskiego, homofobicznego, mizoginicznego potwora. W jednym z ostatnich tweetów wyznała, że choć w zasadzie jest miłą osobą, nienawidzi ludzi. Ciekawe, czy kolejne wcielenia Cortany, Siri, Aleksy czy Woebota – cierpliwych asystentów naszej codzienności, też nauczymy, by nas nie znosiły.